"Piękno to stanie na szczycie góry - ze szczytu jest dla mnie najpiękniejszy widok na świecie, mistyczny, zahaczający o tajemnicę" K.Baranowska
 |
Majestat wyłania się zza chmur |
Anna :
Jak już wiecie, lato nie jest porą, kiedy wędruję po górach. Dzisiaj miało być inaczej, gdyż pogoda oscylowała wokół 20 stopni a słońce łagodnie przebijało się przez chmurki.
Dlatego wstałam o 6 - tej, co było swoistym rekordem świata 🤣 Podróż zajęła nam dokładnie 2 godziny, więc stosunkowo wcześnie byliśmy na miejscu.
Szlak żółty wprowadził nas od razu w las i tak miało już zostać aż po sam szczyt. Dosyć szeroka ścieżka pięła się cały czas w górę. Oczywiście musiałam zrobić sobie postoje na złapanie oddechu. Jednak ten wysiłek rekompensował zapach lasu i pojawiające się w nim skałki. Park krajobrazowy masywu Ślęży, zrobił na mnie spore wrażenie.
 |
Las i jego cień |
 |
Przyjaciel Anny |
 |
Początek przygody |
Prawdę mówiąc, nie spodziewałam się takiego pięknego lasu. Ale wtedy jeszcze, nie mogłam przypuszczać co ta góra kryje w sobie. Póki co, z lasu wyłoniła się wieża i budynek schroniska. A to oznaczało, że po 1,5 godzinie dotarliśmy na polanę, na której mieści się również kościółek (dawny zamek), rzeźba niedźwiadka i punkt widokowy. Tam właśnie, chłonąc krajobraz, zrobiliśmy sobie przerwę na posiłek.
 |
Czyż nie jest piękny?!
|
 |
Jak zwykle widoki niezapomniane |
 |
Miejscówka na posiłek |
 |
Pogoda jest po naszej stronie |
 |
Kościół na Ślęży |
 |
Historia tego miejsca jest starsza niż ten kościół |
 |
Z takim obrazem jeszcze nigdy się nie spotkałem |

Po odpoczynku, udaliśmy się na właściwy punkt szczytowy, oddalony 100 metrów od kościoła. Wieża widokowa, swoją konstrukcją, mocno mnie zaskoczyła. Ten beton z ciasnym przejściem nie zachęcił mnie w ogóle, aby się wspinać. Powierzyłam Łukaszowi aparat a sama chłonęłam widoki z poziomu podstawy;) Widoczność była wyśmienita. Dzięki temu mogłam zobaczyć jak najrozleglejsze pasma w oddali. A byłam pewna, że na górze, powstają cudowne zdjęcia. Potwierdziły się moje przypuszczenia, gdy Łukasz pokazał co uwiecznił z góry.
 |
Łukasza widoki z bocianiego gniazda ;)
|
 |
Pobliska odkrywka |
 |
Wymarzone miejsce |
 |
I moje z dołu;)
|
 |
Przeuroczy ptaszek
|
 |
Z profilu niedźwiedź wyglądał bardziej dostojnie |
 |
Betonowy słup odstrasza
|
 |
Tu stron świata jest trochę więcej niż cztery |
 |
Z trudem przeciskałem się do góry |
Po wspólnej sesji, zdecydowaliśmy się na zejście, innym, bo niebieskim szlakiem. I ku mojemu zachwytowi, ta strona zbocza, to była jedna, niekończąca się... perć!! Potężne stopnie skalne, podpieranie się rękami i niewiarygodna ilość skał w gęstym lesie. Przyznam, że uwielbiam chodzić takimi trudnymi ścieżkami. Każde dotknięcie głazu to wyjątkowa radość. Zdecydowanie gorzej mieli ci, co wyznaczyli sobie ten szlak jako... wejściowy. Sapania, pytania - jak długo jeszcze, to nieodłączna część naszego zejścia. Dla mnie w pierwszej części nie było to w ogóle męczące. Dopiero jak zauważyłam, że te głazy nie mają końca, to przyszło zmęczenie. Ale usiąść na skale i odpocząć to sama radość z takiej przygody.
 |
Sznurówka dała mi się we znaki |
 |
Wyglądam cywilizacji |
 |
To mój Łukasz |
 |
Skały pokryły wszystko |
 |
A mech skały
|
W końcu zdecydowaliśmy się na rozłożenie hamaka, w odpowiedniej odległości od szlaku, z pięknym widokiem prześwitującym przez drzewa. I tak spędziliśmy przynajmniej z godzinkę, dając nogom odpocząć 😉
 |
No, dwoje w hamaku |
 |
A widok mniej spektakularny |
Nie mieliśmy pojęcia, że przed nami jeszcze dalsza część perci i to momentami trudniejsza niż wcześniej. Wąska półka skalna najbardziej mi się spodobała. Na szczęście, tam nie ma otwartych przestrzeni i przepaści 😊
 |
Perć |


 |
I zawiły szlak |

Gdy w końcu wyszliśmy z lasu, zbliżała się 17-ta. Bar pod Ślężą zachęcał do wstąpienia swoim ukwieceniem i ciekawym menu wypisanym kredą. To jak nas ugościła szefowa pozostanie nam długo w pamięci. Takich ludzkich zachowań doświadczamy już coraz rzadziej. Tym bardziej polecamy to miejsce - dużej życzliwości oraz świeżego jedzenia i pysznych ciast. Aż nie chciało się stamtąd odjeżdżać.
 |
W pełnej krasie ciasto "Skubaniec" |
 |
Chwalimy i polecamy |
Dlatego podjechaliśmy jeszcze do okolicznej Sobótki. Klimatyczna, mała mieścinka z ciekawym ryneczkiem, zabytkami i księgarnią! Niestety zamkniętą wtedy:(
 |
Ratusz |
 |
I rynek |
 |
Kościół św. Anny |
 |
Tyle zostało z kopalń i ich historii |
Łukasz :
Na Ślężę wybraliśmy się z Przełęczy Tąpadła. Parking bliższy górze jest darmowy, ale mały. Drugi za ulicą, większy, ale płatny 14 zł /za dzień z możliwością płacenia kartą. Po rozgoszczeniu się na nim, mijamy kilka knajpek i idziemy szeroką drogą szlakiem żółtym.
 |
Co tu wybrać? |
Ogólnie dostępnym i najbardziej popularnym z południowej strony góry. W późniejszej części, droga utwardza się i zamienia w wybrukowaną drogę. Idzie się wygodnie, a im wyżej tym coraz więcej mamy skał porozrzucanych wszędzie dookoła.
 |
Zieleń zieleńsza już być nie może |
 |
Kontrast z okalającymi skałami |
 |
I większe formacje |
 |
To za tym miejscem działała magia |
Dochodząc do szczytu, mijamy tablicę z napisem "Starożytny wał kulturowy". Mamy tu do czynienia z wałem broniący dostępu zwykłym ludziom do miejsc świętych. A szczyt góry Ślęża takowym był. Miał tu miejsce kult Słońca i Księżyca. Dostęp do tego miejsca mieli tylko kapłani, którzy odprawiali tajemnicze rytuały. Można tutaj dopatrzeć się rzeźb z kamienia wykonanych prawdopodobnie przez Celtów. To wszystko sprawia, że wkraczając tutaj ma się wrażenie wejścia do miejsca tajemniczego i owianego niejedną tajemnicą.
 |
Na wieżę można było wejść ale cena odstraszała |
Prawie na szczycie, czyli w miejscu wybudowania Domu Turysty i kościoła, dochodzimy do głównego miejsca wypoczynku wszystkim, którym udało się tutaj wejść. Mamy tutaj rzeźbę niedźwiedzia, krzyż i piękny widok za nim, schronisko w postaci okienka do zakupu artykułów "pierwszej potrzeby". Należy wspomnieć, że pieczątka KGP leżała na zakratowanym oknie za rogiem schroniska. O toalecie za schroniskiem nie będę się wypowiadał, ponieważ legendy dawno mnie wyprzedziły.
 |
Miło we dwoje podziwiać widoki |
 |
A takie one były |
 |
Anna z niedźwiedziem |
Wspomniany kościół powstał na ruinach dawnego zamku, które zresztą można dalej zobaczyć w kościele przy ołtarzu. Sam kościół został świeżo wyremontowany. Po chwilowym odpoczynku idziemy szlakiem niebieskim za kościół w kierunku szczytu i wieży widokowej. Po 5 minutach jesteśmy na miejscu. Obok tabliczki, mamy betonową trzykondygnacyjną wieżę z bardzo wąskimi otworami na kolejne piętra. O wejście z plecakiem na plecach, trzeba zapomnieć i uważać na głowę, aby jej nie rozbić. Po wejściu mamy piękny widok na wszystkie strony świata. Polecam wejść i przekonać się samemu.
 |
Dowiedziałem się, że to ja wchodzę na górę |


 |
No ładnie |

Schodząc, trzymamy się dalej niebieskiego szlaku - szlaku niedźwiedzia. Trasę polecamy głównie na zejście. Już na samym początku trafiamy na kamienne schody, po których trafiamy na leśne ścieżki. Proste i ładne. Tutaj nie wiedząc co nas czeka dalej rozbijamy hamak, aby tak naprawdę odpocząć.
 |
Gdy udało się wrócić do Ukochanej |
 |
Antena potężna |
 |
Widok ten piękny, na swój sposób oryginalny |
 |
Odpoczynek i czas na przeżywanie |
Po dłuższej chwili wylegiwania się idziemy dalej. A tu trafiamy na małą perć zwaną Skalną Percią. Piękne miejsce, dużo skał, pięknych widoków i nawet mamy skalną półkę z małą przepaścią. Nie spodziewaliśmy się takich rarytasów na takiej górze. Pięknie. Annie bardzo ten etap się spodobał. Szkoda, że się tak szybko skończył. Później mamy dość długie zejście z dodatkowymi atrakcjami w postaci zwalonych na szlak drzew.
 |
Wrażenia |
 |
Anna się przeciska |
 |
Droga w dół |
 |
Wszędzie skały a nam humor cały czas dopisuje |
 |
Natura chce nam coś powiedzieć |
W pewnym momencie dało się wejść na nasz szlak wejściowy, ale darowaliśmy sobie tą opcję, aby dalej schodzić we względnej ciszy. Bar Ślęża bardzo miło nas zaskoczył smakiem ciasta o nazwie "Skubaniec" i miłą obsługą. Mamy wobec Pani prowadzącej to miejsce, dług wdzięczności do spłacenia, ale pora ruszać dalej.
 |
Zapis naszego śladu |
Opowieść o Ślęży jest fascynująca a zdjęcia dopełniają całości i zachęcają aby wreszcie tam się wybrać. Od dawna interesuje mnie to miejsce tak jak historia początków naszej ojczyzny:) Teraz wpisuję to na listę miejsc do zobaczenia niebawem.
OdpowiedzUsuńDziękujemy za ten cenny komentarz. Miło nam, że zachęciliśmy do przyśpieszenia planów :)I już szykujemy następne niespodzianki:)
UsuńBardzo ciekawa opowieść, do tego piękne zdjęcia i widoki. Zachęca do zwiedzenia!
OdpowiedzUsuńCieszymy się, że historia się spodobała i zachęcamy do dalszego komentowania.
OdpowiedzUsuń